Zuckerberg w tarapatach
Image
fot. kadr z filmu

W dobie rozlicznych sequeli, żerujących na kieszeniach oddanych fanów oryginału, ten jeden wydaje się wyjątkowo trafionym pomysłem. Mowa o kolejnej części ,,The Social Network”, której produkcję zapowiedział niedawno Alan Sorkin, scenarzysta powstałego w 2010 roku filmu.

Choć wyreżyserowany przez Davida Finchera ,,The Social Network” w istocie okazał się frekwencyjnym hitem, motywacja twórców do stworzenia sequela nie wynika, zdaje się, z finansowych ciągot, a raczej aspiracji, by wnikliwie opowiedzieć o dalszych, pogmatwanych losach Facebooka. W ciągu ostatnich lat imperium Marka Zuckerberga mierzyło się bowiem z licznymi kontrowersjami w związku z domniemanym uwikłaniem w manipulacje na gruncie politycznym. Jak donosi The Wired, tylko w 2018 roku działania Facebooka stały się obiektem kilku zbiorowych pozwów sądowych i ponad dwudziestu skandali na światową skalę. Większość z nich związana była bezpośrednio z udostępnianiem prywatnych danych milionów użytkowników wielkim korporacjom. W najgłośniejszym z przypadków - skandalu z Cambridge Analytica - praktyka ta doprowadziła do manipulacji wynikiem amerykańskich wyborów prezydenckich w 2016 roku. Facebookowi zarzuca się również niepodejmowanie działań, zapobiegających rozprzestrzenianiu się fake news’ów, co w najdrastyczniejszym z przypadków przyczyniło się do wzmożenia ubiegłorocznej nagonki na muzułmański lud Rothinga w Birmie.

,,The Social Network”, obsypany Oscarami, Złotymi Globami i dziesiątkami innych nagród film Davida Finchera, opowiadał o początkach portalu, który Zuckerberg, uczeń Harvardu, będący jednocześnie introwertycznym komputerowym geekiem, założył w ramach studenckiego żartu. W obliczu niespodziewanego wzrostu popularności strony, założyciel Facebooka (grany przez Jesse’go Eisenberga) musi zmierzyć się z wyborami natury moralnej; głód milionów w wielu przypadkach popycha młodego geniusza do sprzeniewierzenia się własnym przyjaciołom.

"Wiedziałem o wiele więcej o Facebooku w 2005 roku, niż wiem w 2018, ale jest to wiedza wystarczająca, by stwierdzić, że powinien powstać sequel” mówił Sorkin w niedawnym wywiadzie dla Associated Press. Jak widać, wiele zmieniło się od powstania ,,The Social Network”, którego główną osią był proces Zuckerberga przeciwko dawnym współpracownikom, będących autorami części idei, bezprawnie wykorzystanych przy konstruowaniu najpopularniejszego w historii portalu społecznościowego. Niespełna dziesięć lat po powstaniu filmu Finchera można stwierdzić, że Facebook niejako stał się zakładnikiem własnej potęgi, a jego wpływ na światową politykę osiągnął niebezpieczny pułap. Problemy, które generuje - niekontrolowany przepływ chronionych danych i fałszywych informacji, zmory dzisiejszego świata, którym rządzi postprawda - stanowią podwaliny pod ważny i aktualny film. Nie wiadomo jeszcze, czy David Fincher podejmie się reżyserii sequela - miejmy nadzieję, że po raz kolejny przystąpi do pracy w duecie z Alanem Sorkinem, która dała znakomity rezultat w przypadku ,,The Social Network”.

źródło: filmschoolrejects.com

Magdalena Narewska